sobota, 11 lipca 2026

Mama czyta: "Bursztynowe słodycze magiczne." H.Kurisu

"Bursztynowe słodycze magiczne"
Hiyoko Kurisu
 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: The Night Alley (tom I)
Liczba stron: 208
 

"Bursztynowe słodycze magiczne" to moja pierwsza książka Hiyoko Kurisu. Jak dla mnie pozycja ta jest niezmiernie interesująca, porusza tematy istotne w życiu, pokazuje bohaterów z różnymi problemami. 
 
Książka napisana w sposób nie pozwalający oderwać się od lektury, przyciąga jak magnes. Same historie bohaterów powieści pozwalają na identyfikowanie się z nimi i ich problemami, które mogą dotyczyć każdego człowieka i niejednokrotnie dotyczą. Rozwiązanie ich perypetii znajdują w pewnym sklepie ze słodyczami - jest to jedyny działający sklep w opuszczonej alei sklepów, do której można wejść (przy zbiegu pewnych okoliczności) przez teren świątyni.
 
Właścicielem tego magicznego sklepu jest pół człowiek, pół lis o złotych oczach i wdzięcznym imieniu Kogetsu. Tajemniczy, sympatyczny i przede wszystkim spostrzegawczy, potrafiący prześwietlać na wylot. A być może do to tego miejsca trafiają tylko osoby, które życie zaczęło przerastać i w tajemniczy sposób wybierają odpowiednie "lekarstwo" na swoje dolegliwości. 
 
Słodycze o równie magicznych nazwach, jak samo ich działanie są stosunkowo tanie. Jedynym warunkiem jest zjedzenie jednej sztuki dziennie, mimo ich smaku, aromatu i małych rozmiarów. Co stanie się kiedy zjesz ich więcej??? Ludzkie niedoskonałości powodują, że od każdego z bohaterów wraca do Kogetsu bursztynowy słodycz.   
 
Magiczne słodycze nie przynoszą gotowych rozwiązań problemów bohaterów. Łakocie oferowane przez Kogetsu realnie nie posiadają magicznych mocy "naprawy" człowieka, one tylko uwypuklają problem i są impulsem do zmian, ale to każdy sam musi podjąć kluczowe decyzje.
 
W trakcie czytania niejednokrotnie burczało mi w brzuchu od przepysznych nazw japońskich słodyczy, niejednokrotnie czułam zapach tych pyszności, niejednokrotnie czułam ich smak, niejednokrotnie łamałam sobie język przy próbie wymówienia ich nazw, niejednokrotnie miałam ciarki na ciele z emocji jakie towarzyszyły bohaterom. 
  
Sama książka składa się z krótkich opowiadań, które skłaniają do zatrzymania się, refleksji nad własnym życiem, własnymi "niedoskonałościami" i "słabościami", by obejrzeć swoje życie z innej perspektywy. Ciepło, subtelność i magia płynąca z każdej przeczytanej strony pozostaje również po zamknięciu ostatniej strony. Z pewnością wrócę do tej lektury i serdecznie Wam polecam. 

****

Razem z Anitą przeczytałam tę samą książkę i zgodnie stwierdzamy, że to lektura, przy której naprawdę można odpocząć. Od pierwszych stron przeżywałam razem z bohaterami ich trudne chwile i mocno im kibicowałam.

Jeśli do tej pory nie sięgaliście po książki fantasy z odrobiną magii w tle, to „Bursztynowe słodycze magiczne” będzie idealnym wyborem na początek. Historia jest prosta, nie ma w niej wielu bohaterów, ale właśnie to sprawia, że łatwo się z nimi utożsamić.

Każdy rozdział opowiada o innej osobie, która trafia do tajemniczego sklepu z magicznymi słodyczami. Każda z tych historii porusza realne problemy – jedni bohaterowie zmagają się ze zmartwieniami, inni z kompleksami lub własnymi słabościami. Czytelnik przez cały czas trzyma za nich kciuki i ma nadzieję, że uda im się odnaleźć siłę, by pokonać przeciwności losu.

Bardzo ciekawą i tajemniczą postacią jest również Kogetsu, inspirowana japońskimi lisimi duchami. Z każdą kolejną historią poznajemy go coraz lepiej i odkrywamy kolejne tajemnice związane z jego przeszłością. W końcowych rozdziałach wyjaśnia się również, w jakich okolicznościach powstał sklep z magicznymi słodyczami. Autor stopniowo odsłania kolejne tajemnice, utrzymując napięcie aż do ostatnich stron, dlatego książkę czyta się lekko i z przyjemnością.

Jeśli szukacie ciepłej, pozytywnej i wartościowej książki dla nastolatka, „Bursztynowe słodycze magiczne będzie świetnym wyborem. Czasami to właśnie proste historie niosą ze sobą najpiękniejszy i najbardziej wartościowy przekaz i nawet lepszy niż niejeden głośno reklamowany bestseller.

Anita i ja dziękujemy wydawnictwu za możliwość przeczytania tej wyjątkowej książki. Z pewnością będę czekać na publikację kolejnych tomów w polskiej wersji z tego wydawnictwa. 


piątek, 10 lipca 2026

Wakacyjne wyzwanie cykliczne - motyw PODRÓŻ.

 Witajcie Kochani,

Dziś ogłaszamy temat wakacyjnego wyzwania cyklicznego.

Lato zaczyna się na dobre, a razem z nim budzi się ochota na przygody i nowe wspomnienia :) Dlatego tematem naszego wakacyjnego wyzwania cyklicznego trwającego aż 2 miesiące czynimy PODRÓŻ 

Haft, decoupage, biżuteria, scrapbooking, malarstwo – każda technika świetnie odda klimat podróży: walizki, mapy, samoloty, muszelki, znaki drogowe, pamiątki.

Macie całe 2 miesiące, by dać się ponieść wspomnieniom i wyobraźni. Nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć, dokąd zabierze Was ta twórcza podróż! 

A oto inspiracje naszych projektantek KTM.

W kartkach Joanny-JB też często pojawia się motyw podróży:


a to jeden z projektów mini albumiku z życzeniami w formie walizki, który miał symbolizować wyjazd do Ameryki:


Lila zrobiła kiedyś naprawdę mini albumik harmonijkowy z wakacji spędzonych na Teneryfie:



Joasia&art wyhaftowała rameczkę w tamborku na zdjęcie. Wzór wykorzystany z zakładki i trochę go przerobiłam. Do ramki dodałam zdjęcie z mojego czerwcowego urlopu.



Mamy dla Was oczywiście nagrody od naszych sponsorów, więc jest o co walczyć.

od IDT Collection 100 zł na zakupy - KLIK


Sklep internetowy Artianette ufundował bon zniżkowy 25% - KLIK


Sklep wycinanka.net ufundował 20% zniżki na zakupy - KLIK


Pasmanteria.eu ufundowała 15% zniżki przy zakupach na minimum 50 zł - KLIK


Scrapkowo 10 % zniżki przy zakupach - KLIK


15% na zakupy papieru od Margaret My Craftime - KLIK


***
Zwycięzców wyzwania zapraszamy do stworzenia i zaprezentowania inspiracji na kolejne wyzwanie cykliczne.

Możecie dodawać zgłoszenia pod tym postem do 8.09.2026. W razie potrzeby zdjęcie można umieszczać też na naszym FB.

Czekamy na Wasze interpretacje!
Pozdrawiamy - Projektantki KTM.


You are invited to the Inlinkz link party!

Click here to enter

czwartek, 9 lipca 2026

Tutorial: jak samemu zrobić slime

 Cześć!

Dziś przygotowałam dla Was foto tutorial jak zrobić samemu Slime.

To naprawdę proste! Wystarczy parę produktów, które są łatwo dostępne. Ja wszystko kupiłam w dużym markecie. Do zrobienia slime potrzebujemy: najtańszej pianki do golenia, kleju i płynu (aktywatora) do robienia slime. Wszystko macie na zdjęciach. Zobaczcie:












Slime należy trzymać w zamkniętym pojemniku. Można zrobić go też kolorowego - poeksperymentujcie z mazakami ;) Musicie też często się nim bawić bo inaczej zrobi się płynny.

Lubicie slime? Dajcie znać! Miłych wakacji

Lila

niedziela, 5 lipca 2026

Twórcze Dzieci: wyniki czerwcowego konkursu dla dzieci

 W czerwcu zaproponowaliśmy Wam zabawę w recyklingowe zabawki. 

Jak nasz cykl wskazuje (Twórcze Dzieci) zachęcamy Was do tworzenia z różnych materiałów i zabawy wyobraźnią. 

Ogłaszamy, że nasz konkurs pt. Zabawka z recyklingu wygrywa Igor!


Oto zwycięska praca Igora czyli Robot herbu Drut. Do wykonania którego użył rolek po papierze, jajka styropianowego, drucików kreatywnych, taśmy washi i kolorowego papieru.

Brawo!

Chcemy też Wam pokazać druga pracę Igora:


Wieża kontroli lotów na lotnisku w Pyrzowicach. Wykonana z pudełek po pomidorkach, kolorowych kartek i kawałka plastiku.

Igor, Twoje prace są bardzo kreatywne. Gratulujemy!

Oto nagrody dla Ciebie: wybrany numer specjalny Świerszcyka i bon wartości 50zł na zakupy w sklepie Wycinanka.net.

Zapraszamy wszystkie dzieci do udział w konkursie, który trwa przez całe wakacje pt. Wakacyjna Przygoda!

Pozdrawiamy

Zespół KTM

sobota, 4 lipca 2026

Mama czyta: Brudne tajemnice Disha Bose

 

BRUDNE TAJEMNICE

Disha Bose

Ta książka jest debiutem autorki i to naprawdę dobry. Reklamowana w opisie jako psychologiczny thriller jest jakby obyczajowym retrospekcjum wydarzeń, które doprowadziły do śmierci jednej z głównych bohaterek. Nie, nie zdradzam zakończenia. Trupa mamy już na początku a cała książka to analiza dzień po dniu 30 dni poprzedzających to wydarzenie.

Trzy kobiety, każda inna, każda ze swoją historią i jak się okazuje swoimi tajemnicami. Wszystkie są matkami, mają swoich partnerów ale życie żadnej z nich nie jest szczęśliwe.

Autorka pozwoliła przejąć narrację każdej z nich i przez to lepiej poznajemy ich punkt widzenia i przeżycia jakie towarzyszą im wewnętrznie, o których nigdy nie mówią nikomu na głos.

Choć z pozoru akcja jest dość przewidująca to jednak zakończenie, w które uwikłany jest każdy bohater tej książki, może zaskakiwać.

Ciara to bogata influenserka, która ma luksusowy dom, męża, dwójkę dzieci i „funclub” wśród kobiet z okolicy a także wiernych obserwatorów w mediach. Kreuje się na idealną panią domu gdzie wszystko jest perfekcyjne i z klasą. Ale czy tak się naprawdę? To kolejna książka spośród ostatnio czytanych gdzie poruszany jest temat fałszywego świata na Instagramie. Kobieta tak naprawdę ma depresję, jest uzależniona, nie potrafi dać sobie rady z własnymi dziećmi (a może nawet ich nie chce), nie kocha męża. Powiedziałaby, że ma wszystko ale tylko na pokaz.

Mishti pochodzi z Kalkuty i została bardzo mocno wychowana w tamtej kulturze i wierze. Jej małżeństwo zostało zaaranżowane, a jej mąż zabrał ją do Irlandii. Jednak ten „awans społeczny” wcale ją nie uszczęśliwił. Jest samotna, zagubiona, nie kochana. Jedynie córeczka pozwala jej przetrwać.  Tutaj mamy kobietę, która boi się wyrazić swojego zdania i zawalczyć o swoje. Jednak nowe okoliczności może zmienią jej życie. Czy się odważy?

Lauren ma trójkę dzieci i partnera, któremu ufa i na tym opiera swój świat. Żyją skromnie a nawet biednie. Macierzyństwo ją wykańcza ale jest całkowicie oddana rodzinie. Nie jest jednak akceptowana przez inne kobiety z okolicy. To wykluczenie towarzyszyło jej od dziecka, ale jakoś sobie z nim radzi. Gdy jednak jej rodzinie grozi rozbicie zamierza walczyć. Czym to się skończy?

Trzy kobiety żyjące w małej wiosce w Irlandii i jeden miesiąc z ich życia. 30 dni, które zmieniły wszystko. Książka o przyjaźniach, zdradach, kłamstwach, manipulacji, pozorach i prawdzie. Zajrzyjcie za drzwi ich domów a dowiecie się rzeczy, których się nie spodziewacie.

Wydawnictwo Zysk i Spółka

Polecam

Ja z ta książką spędziłam urlop :) A Wy co czytacie na wakacjach?

Joanna-JB

środa, 1 lipca 2026

Twórcze Dzieci: Wakacyjna przygoda

 Witajcie Dzieci! Witajcie Wakacje!

Dziś pierwszy lipca i początek naszego konkursu dla dzieci, który będzie trwał przez całe wakacje. Mamy dla Was bardzo ciekawy temat: Wakacyjna przygoda. Możecie go zinterpretować jak chcecie i przedstawić nam w dowolnej technice. Może dla któregoś malucha będzie to spotkanie z biedronką, a dla trochę starszego dziecka pierwsze kolonie albo wyprawa w góry lub puszczanie latawca z dziadkiem. Każdy dzień może być przygodą i pięknym wspomnieniem z wakacji.


Link do Waszych konkursowych prac możecie dodać przez "żabkę" pod tym postem lub wkleić zdjęcie w komentarzu na FB pod postem o konkursie TU.
Na zwycięzcę czekają następujące nagrody:
Bon wartości 50zł do sklepu Wycinanka-net i specjalne wydanie Świerszczyka.

Zapraszamy!

You are invited to the Inlinkz link party!

Click here to enter

poniedziałek, 29 czerwca 2026

CHWILA DLA MAMY : Jak trend „A Scrap a Day” zamienia codzienne „śmieci” w sztukę

Kiedy wieczorem dom w końcu cichnie, a zabawki lądują w koszach, większość z nas marzy o jednym – o chwili tylko dla siebie. Jednak jako mamy często wpadamy w pułapkę: chcemy odpocząć, ale brakuje nam energii na skomplikowane hobby, a bezmyślne przewijanie telefonu wcale nie przynosi upragnionego resetu. Co by było, gdybyśmy mogły znaleźć ukojenie w czymś, co i tak codziennie przechodzi przez nasze ręce, a do tego nie wymaga poświęcania cennych godzin?

W dzisiejszym wpisie z cyklu „Chwila dla mamy” chcę zaprosić Was do świata, który udowadnia, że najpiękniejsza sztuka rodzi się z tego, co z pozoru bezwartościowe. Porozmawiajmy o fenomenie ukrytym pod hasłem -A Scrap a Day.

Niedawno wpadł mi w ręce fascynujący artykuł na portalu AOL dotyczący globalnego trendu, jakim stał się wlaśnie *junk journaling* i jego codzienna, minimalistyczna wersja – „A Scrap a Day” (jeden skrawek dziennie). Publikacja ta rzuca zupełnie nowe światło na to, jak podchodzimy do wspomnień. Autorzy zauważają, że w przeciwieństwie do tradycyjnego scrapbookingu, który przez lata kojarzył się z drogimi, idealnie dopasowanymi materiałami ze sklepów plastycznych, obecny trend stawia na ekologiczny upcykling i absolutną wolność.

„A Scrap a Day” polega na zamienianiu codziennych odpadków – biletów, fragmentów opakowań, metek, starych kopert czy zapisków – w spójną, artystyczną całość. Jak trafnie zauważono w artykule, to, co dla kogoś jest zwykłym „śmieciem”, w rękach twórcy staje się warstwą opowieści, teksturą i emocjonalnym kapsułą czasu. Nie musimy kupować niczego nowego. Wszystko, czego potrzebujemy, już u nas jest.

Mogłoby się wydawać, że prowadzenie takiego dziennika to kolejny obowiązek na i tak długiej liście zadań. Nic bardziej mylnego. To właśnie w prostocie tej metody tkwi jej największa siła terapeutyczna, tak bardzo potrzebna każdej mamie.

Po pierwsze, metoda ta zdejmuje z nas presję perfekcji. Codzienność z dziećmi bywa chaotyczna, nieidealna i pełna niespodzianek. Taki sam jest „A Scrap a Day”. Skrawki mogą być naddarte, pokrzywione, a klej może lekko wystawać za brzegi. Nie ma tu miejsca na ocenianie – liczy się proces twórczy, który uwalnia głowę od napięcia.

Po drugie, wcale nie musisz poświęcać na to godzin uwagi. Macierzyństwo uczy nas zarządzania mikro-chwilami. Na stworzenie jednego dziennego wpisu potrzebujesz zaledwie 5 do 10 minut. Wystarczy otworzyć zeszyt, wkleić paragon z kawiarni, w której piłaś szybką kawę na spacerze, albo wycinek z tekturowego pudełka po nowych butach malucha, dodać jedno zdanie lub datę i zamknąć notes. To rytuał, który zmieści się między wieczorną herbatą a pójściem spać.

Wklejanie skrawków papieru ma w sobie coś z głębokiej medytacji. Dotyk szorstkiej tektury, zapach papieru, fizyczny akt odrywania i układania kompozycji odciągają nas od cyfrowego świata ekranów i pozwalają zakotwiczyć się w teraźniejszości. Tworząc, na powrót stajemy się kimś więcej niż tylko „mamą na pełen etat” – stajemy się kreatorkami własnej przestrzeni.

Zamiast perfekcyjnych, cyfrowych zdjęć w telefonie, których mamy tysiące i do których rzadko wracamy, w projekcie „A Scrap a Day” budujemy coś namacalnego. Trzymając w rękach taki dziennik po kilku miesiącach, będziesz mogła dosłownie dotknąć swoich wspomnień.

Twoje 5 minut zaczyna się dziś

Moje drogie, podsumowując: nie potrzebujecie wielkiego talentu plastycznego, drogich narzędzi ani wolnego popołudnia, by podarować sobie odrobinę artystycznego relaksu. Rozejrzyjcie się wokół siebie. Może w kieszeni kurtki leży bilet z dzisiejszego wyjścia do zoo? Może na stole leży ładna metka?

Weźcie zwykły notes, klej i dajcie sobie te legendarne 5 minut wolności. Wasza głowa Wam za to podziękuje.

A jak wyglądają Wasze chwile dla siebie? Próbowałyście już kiedyś tworzyć coś ze skrawków codzienności? Dajcie znać w komentarzach!